Przez trzydzieści lat wraz z innymi Mistrzami Gry narzekałem na graczy. Przy każdym spotkaniu, przy każdej możliwości, na każdym konwencie czy zlocie, od słowa do słowa przechodziliśmy szybciutko w tryb jęczenia i rozpaczania jacy to gracze są okropni i niewdzięczni. Że my się staramy, flaki wypruwamy, że my dla nich wszystko, że my im nieba przychylimy, że my dbamy dla nich o każdy detal sesji, a oni przyjdą na gotowe, nażrą się czipsów, zbiorą PD i pójdą do domu, bez „dziękuję”, bez „jesteś genialny”, bez nawet sprzątnięcia po sobie tego właśnie przysłowiowego opakowania po czipsach. 

No bo przecież przygotowanie sesji to jest kilkadziesiąt godzin pracy. To jest full time job, to jest masakra. I nawet nie ma dziękuję.

***

Siedzę po nocach i piszę te wszystkie akta policyjne, do których gracze dotrą na sesji i będą z nich wyciągali wnioski i pchali sobie fabułę do przodu. Siedzę w internecie i wyszukuję zdjęć powojennego Berlina, szukam konkretnych lokacji, pobieram je, a potem drukuję. Drukuję oczywiście na specjalnym papierze, by wyglądały jak prawdziwe stare zdjęcia. Uczę się obsługiwać InDesigna, a potem piszę artykuły i, jak pięciolatek obsługujący nowy program, składam pierwszą stronę fikcyjnego dziennika „Berliner Zeitung”, by gracze na sesji mogli poczytać, co dzieje się aktualnie w Berlinie. Włażę na strony AI, które zamieniają tekst w audio i tworzę pliki mp3 z komunikatami z radiostacji, które gracze odsłuchają na sesji. Gdzieś w międzyczasie oczywiście wymyślam scenariusz, rozpisuję każdą scenę i lokację, patrzę na nie z różnych stron i kątów i zastanawiam się, jak je przedstawić tak, by były ciekawe i oryginalne. Obracam je w myślach, mielę w głowie, szukam najfajniejszej wersji. 

Taka trzygodzinna sesja to kilkanaście godzin przygotowań. Przez trzy dekady jęczałem, że potem nawet tego dziękuję… 

W roku 2023 przestałem jęczeć. W 2023 to ja zacząłem dziękować. 

***

Drodzy Mistrzowie Gry! Przestańcie! Przecież wy nie robicie tych handoutów dla graczy. Nie wymyślacie tej fabuły dla graczy. Nie robicie tej całej gigantycznej roboty dla graczy!

Robicie to dla siebie. Robicie to, bo to uwielbiacie. Bo jesteście kreatywnymi wariatami, których energia roznosi, którzy muszą coś dłubać, notować, rysować, którym tak działa mózg, że nie wytrzymają w spokoju. Gdyby wam to nie sprawiało frajdy, to byście tego nie robili. Gdybyście się nie jarali, tworząc kolejny twist w fabule kampanii, to byście nie byli Mistrzami Gry. Gdybyście nie uwielbiali odgrywać NPC, to byście nie prowadzili sesji RPG. 

Przestańcie udawać przed sobą samym, że robicie to dla graczy! Robicie – robimy! – to dla siebie! Nikt nam nie musi dziękować. To my podziękujmy graczom. Podziękujmy im za to, że są idealną wymówką, że cała ta nasza szajba i ciężka robota jest – niby! – dla nich. 

W środę zakończyłem 10-miesięczną epicką kampanię w systemie Cold City. Naharowałem się przy niej jak wół, nie wiem, ile ukradła mi czasu, ale nawet gdyby to było ledwo 10h na sesję, to wychodzi z tego ponad 100 godzin dłubania przy kampanii. Urobiłem się po pachy. I byłem zachwycony każdą chwilą. 

Na zakończenie kampanii podziękowałem graczom. Podziękowałem, że wiernie przyłazili na te sesje, że bawili się wymyśloną przeze mnie fabułą, że wczytywali się w przygotowane przeze mnie akta i że pozwolili mi przez cały rok bawić się w najlepsze!

Share: