
Nie widzieliśmy się z Kirszniokiem od lat, ale zróbiłem zlot dawnego Nizioła, przyjechał, pogadaliśmy, zagraliśmy, co słychać, co porabiasz, w co grywasz, takie tam rozmowy po latach. Gdzieś, w którymś momencie pada obowiązkowe “W co obecnie grasz?”, a w odpowiedzi machnięcie ręką i odpowiedź, że we wszystko, że tych gier tyle, że się nie da zliczyć. Ja się uśmiecham i mówię, że też, że wariat, że mam tych bitewniaków tyle, że nawet tuzin graczy by tego nie ograł, a on się śmieje, że ma więcej. Ja mówię, że poważnie, że kupuję tego jak kretyn, co nowa gra, to ja od razu skaczę na główkę, a on mi na to, że teraz tyle tego wychodzi, że trudno się powstrzymać i ma tak samo.
Event się skończył, pożegnaliśmy się, ale ten testosteron we mnie już buzuje, już mi tam w głowie biega to pytanie i za nic nie chce się uspokoić – Ile on ma tych bitewniaków. Co znaczy, że nie może się powstrzymać. Czy on ma wiecej bitewniaków niż ja? Czy jest jeszcze większym wariatem? No przecież nie zasnę, jak się nie dowiem.








